Witaj na swojej nowej stronie WWW!

Żeby zmodyfikować tę część szablonu, zaloguj się i w górnym menu wybierz Szablony graficzne.

Panel Administracyjny  ← Kliknij tutaj, żeby zmienić ten tekst :)
Niedziela, Sierpień 20, 2017, 19:26 | Brak komentarzy »
Z racji pierwszej od dawna wolnej niedzieli, kiedy to nie musiałam zerwać się bladym świtem do pracy, ani w żadny innym celu i mogłam spokojnie włączyć tryb lenia, postanowiłam posprzątać.
I to nie jest żart.
Dokładniej nazwałabym to odgruzowaniem niż sprzątaniem po prostu.
Urobiłam się po łokcie, pachy, uszy i chyba jeszcze wyżej, ale wreszcie pokój dzieci i część mieszkania zyskała nowy wygląd, niczym świeżo po remoncie. 
Nie powiem, może nie było aż tak tragicznie, ale nie lubię ogarniać. Sprzątanie oznacza dla mnie wyczyszczenie w trybie dokładnym najmniejszego zakamarka, przejrzenie każdej rzeczy znajdującej się w danym pomieszczeniu, łącznie z decyzją o jej dalszym bycie, odsunięcie mebli i umycie okien. 
Padało dziś od rana, więc był na wszystko czas, sposobność i nastrój. 
Tak, umyłam okna, mimo deszczu i nie żałuję. 

To sprzątanie było mi potrzebne.
Mi, mnie, mojej głowie.
Rety, jak wysiłek fizyczny cudownie odmóżdża. 

Potrzebowałam odciąć się od świata, telefonu, kalendarza, pracy, spraw doczesnych... Jutro poniedziałek, więc od rana wszystko się uaktywni. 

Lubię sprzątać w domu, bo mam poczucie, że dbam o niego... jak o członka rodziny.
Traktuję moje mieszkanie bardzo... hmm... brak mi słowa... ale jak część swojego organizmu... Trudno to wyjaśnić, ale to trochę tak, jakbym była zżyta z nim całą sobą. 
Na co dzień wyłączam mój pedantyzm. Nie drażnią mnie turlające się po podłodze zabawki, czy ubrudzona w dziecięcej zabawie ściana... W końcu to część naszego życia... Jak mam czas, to przecież wszystko odgruzuję ;) jak dziś :)

To jedna z pierwszych notatek na nielogicznej, która nie ukaże się też na drugim blogu...
Powoli uchylam Wam zupełnie mojego świata...
Jestem trochę ciekawa jak zareagujecie.

Jadąc wczoraj do pracy zrobiłam zdjęcie na stacji pkp.
Ono dziś (poza sprzątaniem) popchnęło mnie do napisania tej notatki.

brwinow pkp stacja kolejowa blog notatka milka giemza logicznie nielogiczna
Mam podobne zdjęcie ze stacji w Pruszkowie.
Mieszkałam tam od urodzenia i było to "moje miasto".
Jak byłam mała zarzekałam się, że nigdy się nie wyprowadzę. Jeszcze na etapie liceum utrzymywałam tą teorię, choć już zdecydowanie mniej zawzięcie. To czego byłam jednak wtedy pewna, to fakt, że nigdy nie będę mieszkać w Brwinowie. Właśnie w tu chodziłam do szkoły.
Nigdy nie mów nigdy.

Prawie pięć lat temu kupiłam w Brwinowie mieszkanie. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Ba! nawet z własnego wyboru!

Wyprowadzając się z Pruszkowa myślałam, że nigdy już nie poczuję tak bardzo swojego miejsca, jak w domu rodzinnym. Nie chciałam zostawiać wspomnień daleko... jakbym bała się, że ulecą kiedy będę dalej... że zostawię je w ich miejscu...
Ale przyszedł na mnie czas i przeprowadzka stała się wyborem najlepszym.
Moim dawnym mieszkaniem zaopiekowali się cudowni ludzie, a wspomnienia powędrowały ze mną tak samo czytelne jak zawsze.

Nowe mieszkanie szybko stało się domem.
Widok pola za oknem jest cudownie uspokajający, a poranna kawa latem na balkonie smakuje jeszcze lepiej.

Teraz buduję wspomnienia z perspektywy rodzica, ale nadal czuję się jak dziecko. To fajne połączenie. 
Każda rysa na ścianie nie jest przypadkowa. Każdy centymetr podłogi przyjmuje opadające emocje. Każdy mebel, czy detal staje się częścią naszego życia, znajdując w domu swoje miejsce zamierzenie lub nie do końca ;)

Biją tu emocje niczym w sercu.
Równo, nieprzerwanie, w swoim tempie.
Dom. Nasz. Idealny. 

A nie chciałam się tu kiedyś przeprowadzać...
Pruszków, to piękny element mojego życia, który mam za sobą... 

Nigdy nie mów nigdy, jak powiadają, bo powiadają prawdziwie.
Życie przetestuje.

Amen.

Piątek, Sierpień 18, 2017, 20:51 | Brak komentarzy »
Zwykle moje życie kręci się poza jakąkolwiek strefą komfortu. Dzieci, praca, charakter, nawyki... wszystko sprzyja przekraczaniu granic ;)
Czasem wygodnie odłożyć adrenalinę na bok i poświęcić chwilę na relaks.
Jednak najczęściej odnajduję go w zabawie z dziećmi albo w swojej pasji, czyli pracy między innymi :D Paradoks, goni paradoks :D

Przyznaję, że mam problem z typowo kobiecym odpoczynkiem... Nie spędzam zbyt wiele czasu w gabinetach kosmetycznych, na zakupach, czy innych przyjemnościach... Jestem na to zbyt konkretna i zbyt szybka... a w sumie szkoda...
Chociaż kobiecym mocno jest chyba zapełnianie każdej wolnej chwili "czymś do zrobienia" ;)
Kolejnym paradoksem jest u mnie to, że decydując się na relaks, nie czuję się w pełni komfortowo, bo jest to dla mnie nietypowa sytuacja :D Na tyle mocno przyzwyczaiłam się do poruszania po terenach nowych i nieznanych, że jest mi to bliższe i bezpieczniejsze w odbiorze...
Helołłł...?! Kosmici tak mają :D

Wanna. Kąpiel. Balsamy. Olejki. Świece.
To tak... to lubię bardzo i przy tym mogę zaryzykować lekko stresujący początkowo wypoczynek ;)

I cisza do tego.
I wino ;)

Reaguję dobrze na półmrok i płomień świec... na delikatny, ciepły zapach... na wodę, która odciąża moje ciało... na wszelkie kremowe specyfiki myjące i balsamujące...
Na koniec kołdra i poduszka.
Bez ploteczek, bez romantycznej komedii, bez despacito, choć ciche dźwięki Badiuzmu Erykah Badu chętnie przygarnę w uszy... Czasem z książką, choć ostatnio nawet nie...
Duszę karmię ciszą, jeśli jest okazja i to wystarczy.

A ciało fizyczne ostatnio przeniosłam dosłownie w [comfort zone] :)

comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek

Nie jest to lokowanie produktu, nie jest post sponsorowany.
Jest za to fajny kosmetyk... a nawet kilka.

Mam zestaw, w sumie miałam. Nie zawahałam się go użyć. Kilkakrotnie.
Dziś dokonał żywota, prawie.

Za każdym razem ten sam rytuał: kremowy żel do ciała, po kąpieli balsam i ten cudowny zapach olejku, którym mogłabym oblewać się co wieczór...
Mam słabość do włoskich marek kosmetycznych. Do Włoch także.
Nie będę Wam dziś analizować składów, rzeczy techniczne odłożę na bok.
Odpoczywam z moim Tranquillity i piszę dla Was litanię słówek.

Skórę mam gładką, ukojoną, odżywioną... wypoczętą... otuloną i zaopiekowaną.
Zapach obecny w każdym kosmetyku z linii uspokaja zmysły...

Jest dobrze. Tylko z tą ciszą dziś niezbyt wyszło...
No cóż... ;)
Ale nadal jest dobrze.

Dobranoc Kochani :*


Wtorek, Sierpień 15, 2017, 21:10 | Brak komentarzy »
Miałam dziś dzień wesoły, zabawny, zaskakujący i melancholijny... Niezła mieszanka, co...?
Też tak sądzę...


Wieczory pachną mi już powoli jesienią... Dni są ciepłe, nawet bardzo, wieczory nadal również, chociaż już lepiej przyjmują długi rękaw, czy sweter...


Szykuję dla Was notatkę o kobiecości, ale z jej publikacją jeszcze pozwlekam... w zależności od nastroju mam różne jej wizje i czuję, że musi dojrzeć... to przecież mega ważny temat...
Szykuję też fajne stylizacje z pięknymi, wyjątkowymi rzeczami :) Ale to też jeszcze chwilka, jeszcze momencik...

Niby dziś dzień wolny, a nie do końca... zawsze jest tyle spraw...

Nie smęcę Wam już...
A załączam siebie dzisiejszą poniżej...
Graficznie ciuszki też, bo lubię te składanki...

paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
Sweter: Promod
Spodenki: Medicine via Answear
Buty: Parfois via Answear

Spokojnej nocy :*


Niedziela, Sierpień 13, 2017, 20:47 | Brak komentarzy »
Lubię tą torebkę. Jest trochę słodka, trochę dziecinna... Przy tym dobrze wykonana, co dodaje jej klasy, mimo nadruku z kreskówką...
Miało dziś nie być notatki, ale nie mogę zaniedbać Was, którzy mnie tu odwiedzacie, skoro na fb i instagramie zdjęcia się pojawiły :*
Moja codzienność, wolna niedziela...
Minimalistycznie, z akcentem... świńskim ;)

niezla swinia stylizacja ubrania zestaw blog milka giemza notatka zestaw mango zara parfois answear
niezla swinia stylizacja ubrania zestaw blog milka giemza notatka zestaw mango zara parfois answear

niezla swinia stylizacja ubrania zestaw blog milka giemza notatka zestaw mango zara parfois answear
Spodnie, bluzka: Mango
Torebka: ZARA
Baleriny: Parfois via Answear


Spokojnego wieczoru Kochani :*


Niedziela, Sierpień 6, 2017, 18:04 | Brak komentarzy »
Jechaliśmy dziś z rodzinką... autem... w pewnym momencie autobus przed nami postanowił wybrać się na spacer... my za nim, przy dźwięku kawałka Faith No More...
Cudna chwila bez pośpiechu :)


Dziś całą sobą się tak czułam... i wyglądałam, bo postanowiłam narzucić na siebie sukienkę- koszulę, wyglądającą niczym piżama, co nawet mój mąż zauważył. Bardzo wygodną i lekką ;) Taką... "leniwą"... :D
Do tego baleriny niczym kapcioszki i jedynie torebka ratowała całość wyglądem w miarę wyjściowym ;)
Chciałam Wam zrobić grafikę, ale sukienka już jest wyprzedana i nie mogę jej znaleźć w sieci, a szkoda... cóż...
;)

easy like sunday morning stylizacja ubrania milka giemza blog notatka parfois mango
easy like sunday morning stylizacja ubrania milka giemza blog notatka parfois mango
easy like sunday morning stylizacja ubrania milka giemza blog notatka parfois mango


Sukienka, torebka: Mango
Baleriny: Parfois


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem