blog

Piątek, Sierpień 18, 2017, 20:51
Zwykle moje życie kręci się poza jakąkolwiek strefą komfortu. Dzieci, praca, charakter, nawyki... wszystko sprzyja przekraczaniu granic ;)
Czasem wygodnie odłożyć adrenalinę na bok i poświęcić chwilę na relaks.
Jednak najczęściej odnajduję go w zabawie z dziećmi albo w swojej pasji, czyli pracy między innymi :D Paradoks, goni paradoks :D

Przyznaję, że mam problem z typowo kobiecym odpoczynkiem... Nie spędzam zbyt wiele czasu w gabinetach kosmetycznych, na zakupach, czy innych przyjemnościach... Jestem na to zbyt konkretna i zbyt szybka... a w sumie szkoda...
Chociaż kobiecym mocno jest chyba zapełnianie każdej wolnej chwili "czymś do zrobienia" ;)
Kolejnym paradoksem jest u mnie to, że decydując się na relaks, nie czuję się w pełni komfortowo, bo jest to dla mnie nietypowa sytuacja :D Na tyle mocno przyzwyczaiłam się do poruszania po terenach nowych i nieznanych, że jest mi to bliższe i bezpieczniejsze w odbiorze...
Helołłł...?! Kosmici tak mają :D

Wanna. Kąpiel. Balsamy. Olejki. Świece.
To tak... to lubię bardzo i przy tym mogę zaryzykować lekko stresujący początkowo wypoczynek ;)

I cisza do tego.
I wino ;)

Reaguję dobrze na półmrok i płomień świec... na delikatny, ciepły zapach... na wodę, która odciąża moje ciało... na wszelkie kremowe specyfiki myjące i balsamujące...
Na koniec kołdra i poduszka.
Bez ploteczek, bez romantycznej komedii, bez despacito, choć ciche dźwięki Badiuzmu Erykah Badu chętnie przygarnę w uszy... Czasem z książką, choć ostatnio nawet nie...
Duszę karmię ciszą, jeśli jest okazja i to wystarczy.

A ciało fizyczne ostatnio przeniosłam dosłownie w [comfort zone] :)

comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek

Nie jest to lokowanie produktu, nie jest post sponsorowany.
Jest za to fajny kosmetyk... a nawet kilka.

Mam zestaw, w sumie miałam. Nie zawahałam się go użyć. Kilkakrotnie.
Dziś dokonał żywota, prawie.

Za każdym razem ten sam rytuał: kremowy żel do ciała, po kąpieli balsam i ten cudowny zapach olejku, którym mogłabym oblewać się co wieczór...
Mam słabość do włoskich marek kosmetycznych. Do Włoch także.
Nie będę Wam dziś analizować składów, rzeczy techniczne odłożę na bok.
Odpoczywam z moim Tranquillity i piszę dla Was litanię słówek.

Skórę mam gładką, ukojoną, odżywioną... wypoczętą... otuloną i zaopiekowaną.
Zapach obecny w każdym kosmetyku z linii uspokaja zmysły...

Jest dobrze. Tylko z tą ciszą dziś niezbyt wyszło...
No cóż... ;)
Ale nadal jest dobrze.

Dobranoc Kochani :*


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem