Witaj na swojej nowej stronie WWW!

Żeby zmodyfikować tę część szablonu, zaloguj się i w górnym menu wybierz Szablony graficzne.

Panel Administracyjny  ← Kliknij tutaj, żeby zmienić ten tekst :)
środa, Sierpień 30, 2017, 06:29 | Brak komentarzy »
Kochane moje, Cudowne kobietki...

Na zegarze mam obecnie widoczną 04:44... rano. Tak, nad ranem dokładnie.
Kolejny raz osiągnęłam mój "ulubiony poziom zmęczenia", kiedy to nie mogę spać... a obudziłam się rześko o 02:28, kiedy mój Synu wymamrotał magiczne słowo: "siku"...

Wiem, że nie odpisałam jeszcze na masę wiadomości od Was i mam nadzieję, że uda mi się zrobić to dziś, choć przepraszam, jeśli jednak nie ogarnę.
Przepraszam z góry, bo wiem, że przede mną dzień pracy wypełniony po same brzegi. Jak wiele wcześniejszych i wiele kolejnych...
I zdaję sobie sprawę, że czasem nie ogarniam wszystkiego, co wokół mnie się dzieje...
Za co Was przepraszam tu i na bieżąco mając z Wami kontakt.

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka
Moje Piękne...
Każda z Was, absolutnie KAŻDA jest dla mnie wyjątkowa i niepowtarzalna. Myślę, że wiele z Was zdaje sobie sprawę, że nie ma u mnie osób przypadkowych i każda moja klientka nie jest tylko klientką.
Staram się każdą minutę z naszych zawodowych spotkań przeznaczać tylko dla Was. Nie lubię odbierać telefonów i wiadomości, kiedy jesteście u mnie, ponieważ, to jest Wasz czas i chcę w nim być dla Was.
Zdarza mi się oczywiście, ale jest to dla mnie mało komfortowe i dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których chodzi o moje dzieci lub konkretnie umówiony telefon, na który czekam.
Nie złoszczę się, nie gniewam i nie wyciągam konsekwencji żadnych w przypadku, kiedy odwołujecie mi wizytę. Nie wpisuję Was na "czarna listę" osób, które się spóźniły i nie odmawiam kolejnej wizyty. Staram się być bardzo elastyczna w ułożeniu do godzin Waszej pracy i trybu życia.

Myślę też, że wiele z Was już dość dobrze poznało mnie przez lata naszej wspólnej pracy i spotkań. Wiecie jak pracuję, jakim trybem, jak dużo i jakim pracoholkiem potrafię być.
I cieszę się niezmiernie, kiedy "ochrzaniacie" mnie przez telefon, dzwoniąc po raz "milionowy", zdaniem typu: "Tak, tak, wiem, że trzeba Cię pilnować, dlatego dzwonię po raz kolejny, luz..." :)
Dziękuję za spokojne wiadomosci, typu: "Przypominam się... ;)" albo "Czy coś się stało...?", bo czuje, że nie biją od Was bomby żądań w moją stronę.
Dziękuję za cierpliowść, aż odpiszę i za potwierdzenie, że przypilnujecie w razie czego naszych terminów, a przede wszystkim za cierpliowść, kiedy nawalę, bo i mnie się zdarza.

To wszystko buduje relację nie tylko zawodową, ale bardzo niepowtarzalną.
Chcę, żebyście mogły odpocząć u mnie od pędu codzienności i spraw bieżących. Żebyscie miały miejsce, gdzie możecie się pośmiać, wypłakać, wykląć itp...
Bezpieczne miejsce. Do którego przynosicie swoje historie i w którym bezpiecznie możecie je zostawić. W którym śmiejemy się, płaczemy i klniemy wspólnie.
To ta "kozetka" :)

Rzecz w tym, że Wy wpadacie do mnie raz na jakiś czas, a ja mam Was kilka dziennie.
Nie mam wtedy czasu na rozmowy telefoniczne i odpisywanie na wiadomości, które są w postaci sms'ów, maili, massengara itp....
Zwykle robię to wszystko kiedy wrócę do domu. Tylko czasem wracam o takich porach, kiedy oddzwanianie już nie jest fajne... Poza tym w domu czekają na mnie dwa cudowne szkraby, dla których też, a rzaczej przede wszystkim, czasu potrzebuję. Zdarza mi się niejednokrotnie zasnać przy nich, czy na fotelu ze zmęczenia przy kolacji...
Z moim mężem najczęściej rozmawiam w drodze autem... jeśli nie odpisuję akurat na wiadomości lub nie oddzwaniam...

Czasem klikam na tablicy facebooka lubię to! wszytkiemu, co widzę... to takie moje odmóżdżenie...
Nie zawsze widzę powiadomienia o wiadomościach od Was, czasem mam ich tyle, że potrzebuję oddechu, żeby zabrać się za odpisywanie... a czasem przeczytam i nie odpiszę od razu, bo odpowiedź wymaga ode mnie wcześniejszego potwierdzenia innych spraw i sama jestem uzależniona od osób trzecich.

Nic przed Wami nie ukrywam i wprost przyznaję się do swoich błędów.
Równie wprost i lojalnie uprzedzam, żebyście nie czekały z zapisami na ostatnią chwilę, bo nie zawsze znajdę miejsce "na już".
Wiadomosci o treści: "Dziś masz czas?" najczęsciej spotkają się z odpowiedzią odmowną albo z żadną, bo mogę nie mieć na zleceniu telefonu przy sobie w ogóle.
Choć oczywiście cuda się zdarzają :D Jednak proszę, nie miejcie do mnie pretensji, jeśli nie...

Publikowanie na facebooku, czy instagramie załatwiam w tzw. międzyczasie przez telefon, żeby mieć z Wami kontakt i żebyście o mnie nie zapomnieli ;)
Oczywiście chcę się też z Wami dzielić tym, co u mnie się dzieje, zarówno zawodowo, jak i po części prywatnie, bo jestem jaka jestem tylko w całości.
Czasowo opanowuję to do perfekcji, max 5 minut :D
Na blog potrzebuję więcej czasu, choć zwykle piszę "jednym tchem", więc teoretycznie jest szybciej...

Mam na sobie także odpowiedzialność za pewne projekty, o których nie zawsze na bieżąco Wam mogę opowiedzieć, ale ze zobowiązań wywiązać się muszę.

Nie mam reklamy i nie siedzę całymi dniami publikując Wasze zdjęcia po każdym moim makijażu, czy rzęsach, ponieważ nie mam na to czasu i szanuję czas Wasz i Wasz wizerunek. Jeśli będziecie miały chęć, to same udostępnicie swoje zdjęcia lub mi je prześlecie i wtedy jest super :)
Nie potrzebuję opinii innych, co do mojej pracy, bo to Wasza opinia jest dla mnie najważniejsza. I chyba należę do ludzi "starej daty" pod wieloma względami, a mimo wszystko jesteście i masę pracy mam. Choć mam wrażenie, że czasem uważacie mnie za osobę swobodnie dorabiającą, kiedy mówicie, że u innych się nie udało, to zapisaliście się do mnie... A ja czasem oddaję Wam moją jedyną godzinę wolną przez np. 8-9 godzin pracy... np. zamiast obiadu...

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka
Prowadząc działalność własną, zwłaszcza w pojedynkę, jest się dla siebie pracownikiem, prowadzącym jako wykonawca i kierownik projektu kilka działów, pracodawcą, recepcją, sprzątaczką... i jeszcze pewnie kilkoma osobami więcej...
Wracając do domu jako matka, jestem matką oczywiście, ale też praczką, sprzątaczką, kucharką, psychologiem dziecięcym, psychologiem rodzinnym i w sumie psychologiem własnym, żeby też nie zwariować...

Do pewnego momentu miałam wrażenie, że na prawdę mam problem z organizacją czasu... Teraz uważam, że powoli staję się mistrzem panowania nad chaosem i zaginania czasoprzestrzeni.

I skoro złapałam już tak cudowny słowotok, a ktokolwiek z Was dobrnął do tego momentu, to może wreszcie napiszę o co mi z tym wszystkim chodzi...

PROSZĘ WAS OGROMNIE...
Jeśli macie zamiar wywalić we mnie magazynek zarzutów i pretensji, że nie jest z mojej strony w porządku to, czy tamto, czy rzucić lekki szantaż, że poszukacie sobie kogoś innego... bez wcześniejszej spokojnej próby kontaktu... to informuję, że nie jestem korpo, mam swoje granice, zawodowe i prywatne, jestem w porządku jak tylko mogę i szantaże oraz pretensje możecie od razu umówić do kogoś innego razem z wizytą.

Piszę to, żeby uchylić Wam części mojego życia.
Najbardziej tym, które mnie znają, a jednak nie znają wcale...

Proszę: ZANIM PRETENSJA, WŁĄCZ MYŚLENIE...
W sumie w każdej sytuacji i dziedzinie życia...

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka
 
Ściskam Was mocno... :*
Do zobaczenia w studio.

Ps. fotografie wykonał Tomasz Grabski podczas metamorfoz w Douglas Skorosze.
Dziękuję :)


Piątek, Sierpień 25, 2017, 22:11 | Brak komentarzy »
Od kiedy pamiętam czułam się jak kosmita... niedopasowana zupełnie do społeczeństwa o światowym, właściwym jedynie podejściu. Nie potrafiąc zrozumieć od wczesnych lat życia stwierdzeń "wypada" i "powinno się", dorastałam w bezpiecznym pudełeczku życia z ogromnym dyskomfortem.
To bardzo dziwne uczucie, kiedy nie śmiejesz się wtedy, kiedy wszyscy, a wręcz jest Ci smutno... dziwne jest uczucie bycia "nie fajnym", kiedy wszyscy fajni są lub chcą być... poza Tobą... dziwnym uczuciem jest niezrozumienie otaczającego Cię świata i słuchanie o swojej nienormalności, bo przecież to ze wszystkimi innymi jest ok...
Ciężko żyje się w mniejszości... Zwłaszcza, kiedy dociera to do Ciebie, jak jesteś dzieckiem...

Od wielu lat nie mam telewizora. Z wyboru. Jest mi z tym lepiej i lepiej mi się myśli, kiedy nic mnie nie zagłusza...
"Okien na świat" jest jednak bardzo wiele...
Ostatnio wyjątkowo dużo trudnych wiadomości do mnie dotarło.
Nagłówki artykułów krzyczą: "Więziona i gwałcona przez 10 dni, uciekła, lecz dziś zmarła w wyniku ciężkich obrażeń."... "Delfin na plaży umierał w męczarniach, bo ludzie wyciągnęłi go z wody i robili sobie selfie."... "Ludzie ustawiają się w kilometrowych kolejkach do przejażdżki. Konie padają z wycięczenia."... "Dziecko trafiło z ciężkimi obrażeniami ciała do szpitala, rodzice przyznali się do znęcania."... "Ksiądz pedofil zeznaje przed Sądem. Sędzia nie może powstrzymać łez."...
Nigdy nie śmieszyło mnie powszechne żartowanie i poniżanie osób niepełnosprawnych lub biedniejszych, nigdy nie rozumiałam przyzwolenia na bicie, dziecka tym bradziej, nigdy nie rozumiałam gwałtu... żadnego! 

W internecie zaczyna się od teoretycznie anonimowych komentarzy, potem hejt i coraz odważniejsze słowa... Przez poniżanie kolejne osoby odbierają sobie życie...
W świecie realnym słowo, groźba, gest, narzucanie swojego zdania, swojej woli, dotyk, uderzenie...
Raz pójdzie, "uda się"... Drugi raz... Fajna "zabawa"...
"Bo coś powiedział, to mu wpierdoliłem."... "Bo niezła z niej dupa, to zrobiłem jej dobrze tylko."... "Bo to tylko zwierze."...

Tak łatwo przekroczyć granice... byle nie swoje, co?
NIE MASZ PRAWA!!!
ŻADNEGO PRAWA PRZEKRACZANIA GRANIC DRUGIEGO CZŁOWIEKA!!!

W ŻADNYM STOPNIU!!! OD NARZUCANIA SWOJEGO ZDANIA, DO PRZEMOCY (JAKIEJKOLWIEK!) WŁĄCZNIE!!!

Łatwo decydować o życiu innych, łato mówić "co kto powinien", łatwo radzić i pouczać... Oczywiście! Bo przecież wszystko wiemy, umiemy, jesteśmy wykształceni i doświadczeni...
I nawet z tym wszystkim, z całym wykształceniem, z całym doświadczeniem, do decydowania o życiu człowieka NIE MAMY PRAWA!
Tym bardziej NIE MAMY PRAWA do ŻADNEJ PRZEMOCY! Bo to właśnie przemoc jest.

JEŚLI CHCECIE PRZEKRACZAĆ GRANICE, PRZEKRACZAJCIE GRANICE SWOJE!!!
Masz za dużo siły, energii? Nosi Cię? Pomoż komuś meble przenieść! Albo wnieść zakupy starszej Pani, czy wózek z dzieckiem matce. Bo do tego nadal chętnych niewielu...
Masz chęć na seks? To przestań się nakręcać jedynie przy porno, a pobiegaj za kwiatami i wysil się na podryw. Mniej Cię będzie roznosić, trochę się zmęczysz, portfel Ci zelżeje, to może i seks będzie bardziej wartościowy, a do tego dostaniesz go dobrowolnie, bo z samego faktu bycia facetem seks Ci się NIE należy!
Uważasz, że zwierzęta, to tylko pupilki dla radości człowieka? To zapraszam do schroniska... Zaopiekuj się, posprzątaj...
DAJ COŚ Z SIEBIE!!! Bo NIE NALEŻY Ci się NIC!!!
Zanim cokolwiek zrobisz, postaw się nie miejscu drugiej osoby.
Pomyśl, czy na prawdę fajnie by było, gdyby ktoś właśnie Ciebie poniżał, gdyby to Ciebie ktoś bij, gdyby to Ciebie ktoś gwałcił... Fajnie...?
Może mi powiesz, że tak było i teraz Ty też tak robisz...?
Pamiętaj, że to co robisz, to Twój wybór!
Wbrew wielu stwierdzeniom krzywdzeni nie zawsze krzywdzą, często wręcz to właśnie oni bronią, oni uświadamiają! Oni z pokorą swoich przeżyć i doświadczeń!

Kiedy już miałam wrażenie, że otacza mnie coraz więcej kosmitów* i ludzie zaczynają patrzeć na innych z większym szacunkiem, okazało się, że nagłówki wykrzykują złe wiadomości coraz bardziej...

Nie zbawię świata, nie zrobię czegoś za kogoś, nie zmuszę na siłę do bycia dobrym... nie zmuszę, bo przymus, to też przemoc...
Ale mogę być dobrym człowiekiem. Lepszym niż byłam wczoraj. Niż ja sama wczoraj, NIE lepszą od kogoś. 
Mogę pokazać, mogę poprowadzić, mogę zainspirować...
Mogę zacząć od siebie, mogę spojrzeć najpierw na siebie...
Mogę PRZEKROCZYĆ SWOJE GRANICE!

Trudne...?
A łatwiejsze jest przekraczanie granic drugiego człowieka...? 
Bo nie trzeba się samemu wysilić? Samemu pomyśleć? 
Bo to nie Was wtedy boli...??

Przekraczamy nie te granice... nie w tą stronę...
A pracując nad sobą możemy zrobić tyle dobrego!
Przynieść drugiemu człowiekowi dobre słowo, podać ręke, wysłuchać, pomilczeć...
Albo coś stworzyć.
Coś pożytecznego.
Nie faniej się czyta o nowych wynalazkach, które uratowały życie? Które pomagają w funkcjonowaniu?
Słyszeliście o okularach dla daltonistów? O protezie wydrukowanej na drukarce 3D, przez ojca dla niepełnosprawnego syna?
Myślicie, że nie możecie...?
A kto to wynalazł...?
Ludzie! Tacy jak Wy!

Możecie stworzyć coś pięknego!
Zobaczcie...

granice przekroczone milka giemza blog notatka logicznie nielogiczna
granice przekroczone milka giemza blog notatka logicznie nielogiczna
Piękne, prawda?
NIESAMOWITE!!!
To jest właśnie PRZEKRACZANIE SWOICH GRANIC!!!

Zastanawiacie się co z tego?
Po co komu obraz?
Nawet jeśli macie skupić energię na stworzeniu obrazu, którego nikt nie kupi, to przynajmniej zajmiecie sobie czas czymś pięknym. 
A jak Wam nie wyjdzie...? To przynajmniej będziecie próbować, a nie wyżyjecie się na innych, taplając się w beznadziejności "bo nie umiem"...

Albo chociaż książkę jakąś przeczytajcie...

A w kwestii niepełnosprawnych... to niepełnosprawność wcale nie jest taka oczywista... bo czasem coś ogranicza, a czasem nawet mimo tych ograniczeń możemy żyć pięknie...

granice przekroczone milka giemza blog notatka logicznie nielogiczna
To tak gdyby przyszło Wam do głowy dyskryminować kogokolwiek z jakąkolwiek niepełnosprawnością...

Zanim cokolwiek powiecie, napiszecie, czy zrobicie - POMYŚLCIE!!!
I nie poczujcie się proszę urażeni, że Was ten tekst nie dotyczy...
Bo może nie dotyczy... a może jednak trochę...

Obraz pierwszy autorstwa: Cj Hendry
Obraz drugi autorstwa: Kang Kanghoon 
Zdjecie trzecie przedstawia Fatemeh Amami, Irańską artystkę.
Bardzo Was zachęcam do obejrzenia innych prac ich autorstwa, zakochacie się ;)

Wszystkie trzy zdjęcia pochodzą z fanpage Art People Gallery 

I PROSZĘ! OGROMNIE PROSZĘ! SZANUJCIE DRUGIEGO CZŁOWIEKA!!!


*
kosmita - (w moim pojęciu) osoba bliska mi wywróconym tokiem rozumowania i podejściem do życia.

Niedziela, Sierpień 20, 2017, 19:26 | Brak komentarzy »
Z racji pierwszej od dawna wolnej niedzieli, kiedy to nie musiałam zerwać się bladym świtem do pracy, ani w żadny innym celu i mogłam spokojnie włączyć tryb lenia, postanowiłam posprzątać.
I to nie jest żart.
Dokładniej nazwałabym to odgruzowaniem niż sprzątaniem po prostu.
Urobiłam się po łokcie, pachy, uszy i chyba jeszcze wyżej, ale wreszcie pokój dzieci i część mieszkania zyskała nowy wygląd, niczym świeżo po remoncie. 
Nie powiem, może nie było aż tak tragicznie, ale nie lubię ogarniać. Sprzątanie oznacza dla mnie wyczyszczenie w trybie dokładnym najmniejszego zakamarka, przejrzenie każdej rzeczy znajdującej się w danym pomieszczeniu, łącznie z decyzją o jej dalszym bycie, odsunięcie mebli i umycie okien. 
Padało dziś od rana, więc był na wszystko czas, sposobność i nastrój. 
Tak, umyłam okna, mimo deszczu i nie żałuję. 

To sprzątanie było mi potrzebne.
Mi, mnie, mojej głowie.
Rety, jak wysiłek fizyczny cudownie odmóżdża. 

Potrzebowałam odciąć się od świata, telefonu, kalendarza, pracy, spraw doczesnych... Jutro poniedziałek, więc od rana wszystko się uaktywni. 

Lubię sprzątać w domu, bo mam poczucie, że dbam o niego... jak o członka rodziny.
Traktuję moje mieszkanie bardzo... hmm... brak mi słowa... ale jak część swojego organizmu... Trudno to wyjaśnić, ale to trochę tak, jakbym była zżyta z nim całą sobą. 
Na co dzień wyłączam mój pedantyzm. Nie drażnią mnie turlające się po podłodze zabawki, czy ubrudzona w dziecięcej zabawie ściana... W końcu to część naszego życia... Jak mam czas, to przecież wszystko odgruzuję ;) jak dziś :)

To jedna z pierwszych notatek na nielogicznej, która nie ukaże się też na drugim blogu...
Powoli uchylam Wam zupełnie mojego świata...
Jestem trochę ciekawa jak zareagujecie.

Jadąc wczoraj do pracy zrobiłam zdjęcie na stacji pkp.
Ono dziś (poza sprzątaniem) popchnęło mnie do napisania tej notatki.

brwinow pkp stacja kolejowa blog notatka milka giemza logicznie nielogiczna
Mam podobne zdjęcie ze stacji w Pruszkowie.
Mieszkałam tam od urodzenia i było to "moje miasto".
Jak byłam mała zarzekałam się, że nigdy się nie wyprowadzę. Jeszcze na etapie liceum utrzymywałam tą teorię, choć już zdecydowanie mniej zawzięcie. To czego byłam jednak wtedy pewna, to fakt, że nigdy nie będę mieszkać w Brwinowie. Właśnie w tu chodziłam do szkoły.
Nigdy nie mów nigdy.

Prawie pięć lat temu kupiłam w Brwinowie mieszkanie. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Ba! nawet z własnego wyboru!

Wyprowadzając się z Pruszkowa myślałam, że nigdy już nie poczuję tak bardzo swojego miejsca, jak w domu rodzinnym. Nie chciałam zostawiać wspomnień daleko... jakbym bała się, że ulecą kiedy będę dalej... że zostawię je w ich miejscu...
Ale przyszedł na mnie czas i przeprowadzka stała się wyborem najlepszym.
Moim dawnym mieszkaniem zaopiekowali się cudowni ludzie, a wspomnienia powędrowały ze mną tak samo czytelne jak zawsze.

Nowe mieszkanie szybko stało się domem.
Widok pola za oknem jest cudownie uspokajający, a poranna kawa latem na balkonie smakuje jeszcze lepiej.

Teraz buduję wspomnienia z perspektywy rodzica, ale nadal czuję się jak dziecko. To fajne połączenie. 
Każda rysa na ścianie nie jest przypadkowa. Każdy centymetr podłogi przyjmuje opadające emocje. Każdy mebel, czy detal staje się częścią naszego życia, znajdując w domu swoje miejsce zamierzenie lub nie do końca ;)

Biją tu emocje niczym w sercu.
Równo, nieprzerwanie, w swoim tempie.
Dom. Nasz. Idealny. 

A nie chciałam się tu kiedyś przeprowadzać...
Pruszków, to piękny element mojego życia, który mam za sobą... 

Nigdy nie mów nigdy, jak powiadają, bo powiadają prawdziwie.
Życie przetestuje.

Amen.

Piątek, Sierpień 18, 2017, 20:51 | Brak komentarzy »
Zwykle moje życie kręci się poza jakąkolwiek strefą komfortu. Dzieci, praca, charakter, nawyki... wszystko sprzyja przekraczaniu granic ;)
Czasem wygodnie odłożyć adrenalinę na bok i poświęcić chwilę na relaks.
Jednak najczęściej odnajduję go w zabawie z dziećmi albo w swojej pasji, czyli pracy między innymi :D Paradoks, goni paradoks :D

Przyznaję, że mam problem z typowo kobiecym odpoczynkiem... Nie spędzam zbyt wiele czasu w gabinetach kosmetycznych, na zakupach, czy innych przyjemnościach... Jestem na to zbyt konkretna i zbyt szybka... a w sumie szkoda...
Chociaż kobiecym mocno jest chyba zapełnianie każdej wolnej chwili "czymś do zrobienia" ;)
Kolejnym paradoksem jest u mnie to, że decydując się na relaks, nie czuję się w pełni komfortowo, bo jest to dla mnie nietypowa sytuacja :D Na tyle mocno przyzwyczaiłam się do poruszania po terenach nowych i nieznanych, że jest mi to bliższe i bezpieczniejsze w odbiorze...
Helołłł...?! Kosmici tak mają :D

Wanna. Kąpiel. Balsamy. Olejki. Świece.
To tak... to lubię bardzo i przy tym mogę zaryzykować lekko stresujący początkowo wypoczynek ;)

I cisza do tego.
I wino ;)

Reaguję dobrze na półmrok i płomień świec... na delikatny, ciepły zapach... na wodę, która odciąża moje ciało... na wszelkie kremowe specyfiki myjące i balsamujące...
Na koniec kołdra i poduszka.
Bez ploteczek, bez romantycznej komedii, bez despacito, choć ciche dźwięki Badiuzmu Erykah Badu chętnie przygarnę w uszy... Czasem z książką, choć ostatnio nawet nie...
Duszę karmię ciszą, jeśli jest okazja i to wystarczy.

A ciało fizyczne ostatnio przeniosłam dosłownie w [comfort zone] :)

comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek

Nie jest to lokowanie produktu, nie jest post sponsorowany.
Jest za to fajny kosmetyk... a nawet kilka.

Mam zestaw, w sumie miałam. Nie zawahałam się go użyć. Kilkakrotnie.
Dziś dokonał żywota, prawie.

Za każdym razem ten sam rytuał: kremowy żel do ciała, po kąpieli balsam i ten cudowny zapach olejku, którym mogłabym oblewać się co wieczór...
Mam słabość do włoskich marek kosmetycznych. Do Włoch także.
Nie będę Wam dziś analizować składów, rzeczy techniczne odłożę na bok.
Odpoczywam z moim Tranquillity i piszę dla Was litanię słówek.

Skórę mam gładką, ukojoną, odżywioną... wypoczętą... otuloną i zaopiekowaną.
Zapach obecny w każdym kosmetyku z linii uspokaja zmysły...

Jest dobrze. Tylko z tą ciszą dziś niezbyt wyszło...
No cóż... ;)
Ale nadal jest dobrze.

Dobranoc Kochani :*


Wtorek, Sierpień 15, 2017, 21:10 | Brak komentarzy »
Miałam dziś dzień wesoły, zabawny, zaskakujący i melancholijny... Niezła mieszanka, co...?
Też tak sądzę...


Wieczory pachną mi już powoli jesienią... Dni są ciepłe, nawet bardzo, wieczory nadal również, chociaż już lepiej przyjmują długi rękaw, czy sweter...


Szykuję dla Was notatkę o kobiecości, ale z jej publikacją jeszcze pozwlekam... w zależności od nastroju mam różne jej wizje i czuję, że musi dojrzeć... to przecież mega ważny temat...
Szykuję też fajne stylizacje z pięknymi, wyjątkowymi rzeczami :) Ale to też jeszcze chwilka, jeszcze momencik...

Niby dziś dzień wolny, a nie do końca... zawsze jest tyle spraw...

Nie smęcę Wam już...
A załączam siebie dzisiejszą poniżej...
Graficznie ciuszki też, bo lubię te składanki...

paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
Sweter: Promod
Spodenki: Medicine via Answear
Buty: Parfois via Answear

Spokojnej nocy :*


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem